Za ciężkie na jedne plecy
“Teść Mojżesza powiedział do niego: Niedobra to rzecz, którą czynisz. Zamęczycie się i ty, i ten lud, który jest z tobą, bo ta sprawa jest zbyt ciężka dla ciebie. Sam jej nie podołasz. Dlatego posłuchaj teraz mego głosu, poradzę ci, a Bóg będzie z tobą. Wstawiaj się za ludem przed Bogiem i zanoś sprawy Bogu; Nauczaj go też ustaw i praw, wskazuj im drogę, którą mają chodzić, i czyny, które mają spełniać. Upatrz też sobie wśród całego ludu mężczyzn dzielnych i bojących się Boga, mężczyzn prawdomównych, którzy nienawidzą chciwości, i ustanów ich przełożonymi nad tysiącem, nad setką, nad pięćdziesiątką i nad dziesiątką. Niech oni sądzą lud w każdym czasie. A gdy będzie ważniejsza sprawa, zaniosą ją do ciebie, ale każdą mniej ważną sprawę sami będą sądzić. W ten sposób ulżysz sobie, gdy poniosą ciężar z tobą. Jeśli tak uczynisz, a Bóg tak ci nakaże, wytrwasz i cały ten lud będzie wracać na swoje miejsce w pokoju.”
— Wyjścia 18,17-23 (UBG)
Teść Mojżesza, Jetro, był kapłanem z Midianu, czyli człowiekiem spoza Izraela. Przyjechał w odwiedziny niedługo po przejściu przez morze i przez jeden dzień po prostu patrzył. Lud stał w kolejce od rana do wieczora, a Mojżesz siedział sam i rozstrzygał każdą sprawę. Zapytany dlaczego, odpowiedział, że ludzie przychodzą pytać Boga, co brzmiało pobożnie i trudno było się z tym spierać. Zwrot niedobra to rzecz pada w Biblii wcześniej w słowach Boga o człowieku, który jest sam. Podział na tysiące, setki, pięćdziesiątki i dziesiątki to układ znany z wojska, a więc rozwiązanie bardzo praktyczne. Mojżesz zatrzymał sprawy najtrudniejsze i rozmowę z Bogiem, oddał całą resztę. Niedługo potem, już w drodze spod Synaju, poskarży się Bogu, że nie uniesie tego ludu sam. Nie wszystko, co dobre, musi przechodzić przez twoje ręce.
Jeśli wszystko w domu albo w pracy przechodzi przez ciebie, w końcu przestajesz to zauważać. Tylko ty wiesz, gdzie co leży, do kogo zadzwonić i jak to zrobić dobrze. Wygląda to jak odpowiedzialność, a często jest to zmęczenie, którego nikt nie widzi, bo nikomu nie dajesz szansy pomóc. Czasem trudno oddać coś nawet wtedy, gdy ktoś sam proponuje, bo potem i tak zrobi to inaczej. To samo dotyczy spraw w rodzinie, w parafii czy w bloku, które zawsze załatwiasz ty. Czasem musi to powiedzieć ktoś z zewnątrz, kto patrzył tylko przez jeden dzień. Zamęczasz nie tylko siebie, ale i tych, którzy czekają na twoją decyzję.
Oddaj mniejsze sprawy
- 1Weź coś, co zawsze robisz sam, choć mógłby ją zrobić ktoś inny: zakupy, rozliczenia, telefony do lekarza, zamykanie biura po pracy, organizowanie spotkań w rodzinie. Poproś dziś kogoś, żeby przejął ją na ten tydzień, pokaż mu, jak to działa, i nie poprawiaj go potem.
- 2Gdy nie masz komu tego oddać, wybierz sprawę, która cię przerasta, i zapytaj kogoś, kto się na tym zna: sąsiada, urzędniczkę, kolegę z pracy, jak ją podzielić albo komu przekazać.
Boże, łatwo mi uwierzyć, że beze mnie to się rozsypie. Wiesz, ile rzeczy trzymam w rękach i ile z nich nie muszę. Pokaż mi jedną, którą mogę oddać, i pomóż mi naprawdę ją puścić. Daj mi też cierpliwość do tego, że ktoś zrobi to inaczej. Amen.
Przekazuję dziś zadanie i nie poprawiam tego, kto je przejął.
Kim był teść Mojżesza?
Jetro był kapłanem z Midianu, czyli człowiekiem spoza Izraela. Mojżesz przyjął jego radę i wprowadził ją w życie, zanim ten wrócił do swojej ziemi.
Czy Mojżesz oddał wszystko?
Nie. Zatrzymał rozmowę z Bogiem, nauczanie i sprawy najtrudniejsze. Oddał mniejsze sprawy, które inni mogli rozstrzygać sami.
Co zrobić, jeśli naprawdę nie mam komu oddać zadania?
Weź sprawę, która cię przerasta, i zapytaj kogoś, kto się na tym zna, jak ją podzielić albo komu przekazać. Mojżeszowi też podpowiedział to ktoś z zewnątrz.