Umyślnie upuszczone kłosy
"A gdy wstała, aby zbierać kłosy, Boaz nakazał swoim sługom: Pozwólcie jej zbierać nawet między snopami i nie zawstydzajcie jej. Co więcej, umyślnie upuszczajcie dla niej kłosy i zostawiajcie je, aby mogła je zbierać, i nie gańcie jej."
— Rut 2,15-16
Prawo Izraela kazało zostawiać na polu brzegi i to, co spadło przy żniwach, dla ubogich, wdów i cudzoziemców. Taki zbieracz szedł za żniwiarzami i podnosił pojedyncze kłosy, a przy snopach nie miał czego szukać. Rut była wdową i Moabitką, a Moabitów Prawo nie dopuszczało do zgromadzenia Izraela. Boaz wykracza daleko poza przepis: pozwala jej chodzić między snopami i każe wyciągać dla niej kłosy z już związanych wiązek. Dwa razy powtarza przy tym, że nie wolno jej zawstydzić ani zganić, co pokazuje, że na polu mogło się to zdarzać. Rut nie wie, że te kłosy nie spadły przypadkiem. Wieczorem wraca z taką ilością jęczmienia, że teściowa od razu pyta, gdzie była. Pomoc jest najlepsza wtedy, kiedy ten, kto ją dostaje, nie musi się za nią wstydzić.