Skarb w glinianym naczyniu
“Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby wspaniałość tej mocy była z Boga, a nie z nas. Zewsząd jesteśmy uciskani, lecz nie przygnębieni, bezradni, lecz nie zrozpaczeni; Prześladowani, lecz nie opuszczeni, powaleni, ale nie zgładzeni.”
— 2 Koryntian 4,7-9 (UBG)
Ktoś w Koryncie mówił o Pawle tak: listy robią wrażenie, a on sam nie. Do takich ludzi pisze te słowa. Zwykły garnek był wtedy sprzętem tanim i pospolitym, wyrabianym na miejscu. Grecki przymiotnik użyty tutaj znaczy po prostu: zrobiony z wypalonej gliny, a od tego samego rdzenia nazywano skorupy po stłuczonej ceramice. Skorupy służyły za darmowe kartki: pokwitowania, rachunki, krótkie notatki. Prawo Mojżesza kazało rozbić gliniane naczynie, do którego wpadła padlina drobnego zwierzęcia. Osobny przepis, ten o gotowaniu ofiary za grzech, mówił podobnie: gliniane rozbić, miedziane wyszorować i wypłukać. Powodu tekst nie podaje, ale widać, jak mało takie naczynie znaczyło. Zakopane garnki z monetami archeolodzy znajdują do dziś. W pierwszej parze przeciwstawień drugie słowo pochodzi od greckiego wąski: wciśnięty w miejsce bez wyjścia. Druga para to już inny czasownik, powtórzony dwa razy, za drugim razem z przedrostkiem wzmacniającym. Bóg wkłada swój skarb w ludzi kruchych, żeby widać było, że ta moc jest Jego, a nie ich.
Nie musisz udawać, że jesteś mocny. W minionym roku przyszła u ciebie chwila, w której byłeś przyparty do muru: pismo z banku, zwolnienie z dnia na dzień, zmiana, po której ledwo doszedłeś do domu, samotność z dala od bliskich, noc przy chorym dziecku. I jakoś po niej wstałeś, choć siły nie było. Łatwo przypisać to sobie albo przypadkowi i zapomnieć do końca tygodnia. Bóg wkłada swój skarb w zwykłe, kruche naczynia, żeby było widać, że ta moc jest Jego, a nie nasza. To, że dziś jeszcze stoisz, też coś mówi.
Zapisz, co cię utrzymało
- 1Zapisz dziś na kartce albo w telefonie jedną chwilę z ostatniego roku, w której byłeś przyparty do muru, a jednak się nie złamałeś. Dopisz jedno zdanie: co cię wtedy trzymało, skoro nie twoja siła. Włóż kartkę do rzeczy, którą nosisz codziennie: do portfela, do etui telefonu, do kieszeni kurtki, żeby była przy tobie następnym razem.
- 2Jeśli żadna taka chwila nie przychodzi ci do głowy, bo jesteś w niej właśnie teraz, zapisz: jestem przyparty, ale nie zgnieciony, i schowaj to zdanie tak samo.
Boże, wiesz, ile razy byłem już przyparty do muru i myślałem, że to koniec. Wstawałem nie dlatego, że byłem silny. Dziękuję Ci za te razy, także za te, których nie zauważyłem. Jeśli teraz jest właśnie taki czas, trzymaj mnie dalej, bo moja siła się kończy, a Twoja nie. Amen.
Dziś zapisuję chwilę, w której byłem przyparty do muru, a jednak się nie złamałem, i to, co mnie wtedy trzymało.
Dlaczego Paweł porównuje siebie do glinianego garnka?
Zwykła ceramika użytkowa była wtedy tania, pospolita i wyrabiana na miejscu. Paweł pisze to do ludzi, wśród których mówiono, że jego listy robią wrażenie, a on sam nie. Tani garnek nie skupia uwagi na sobie, tylko na tym, co w nim leży.
Co wnosi grecki oryginał do tych przeciwstawień?
W pierwszej parze drugie słowo pochodzi od greckiego słowa oznaczającego wąski, czyli wciśnięty w miejsce bez wyjścia. Druga para to już inny czasownik, użyty dwa razy pod rząd, za drugim razem z przedrostkiem wzmacniającym: zwykła bezradność staje się bezradnością zupełną.
Czy ten fragment każe udawać, że nic nie boli?
Nie. Paweł wylicza cztery rzeczy, które naprawdę go przygniatają, a dalej w Drugim Liście do Koryntian opisuje chłosty, bicie rózgami i trzy rozbicia statku. Nie pisze, że jest mu dobrze, tylko że to jeszcze nie jego koniec.