Seria dni0
Rekord0
Wiara90 sek. lektury

Donieśli go, bo sam nie mógł

Zakotwiczenie
“Pewnego dnia, gdy nauczał, siedzieli tam też faryzeusze i nauczyciele prawa, którzy się zeszli ze wszystkich miasteczek Galilei, Judei i Jerozolimy. A moc Pana była obecna, aby ich uzdrawiać. A oto jacyś mężczyźni nieśli na posłaniu sparaliżowanego. Szukali sposobu, jak go wnieść i położyć przed nim. Gdy jednak z powodu tłumu nie znaleźli drogi, którą by go mogli wnieść, weszli na dach i przez dachówkę spuścili go z posłaniem w sam środek, przed Jezusa. On, widząc ich wiarę, powiedział mu: Człowieku, przebaczone ci są twoje grzechy.”

— Łukasza 5,17-20 (UBG)

Co to znaczy

Księga z tą sceną nosi imię Łukasza, a jego święto przypada w kalendarzu na 18 października. Część słuchaczy miała za sobą daleką drogę: z Jerozolimy w tamte strony szło się pieszo kilka dni, sto kilkadziesiąt kilometrów. Dachy tamtejszych domów były płaskie i służyły jak dodatkowa izba, a wchodziło się na nie od zewnątrz, po schodach albo po drabinie. Prawo nakazywało obudować dach nowego domu barierką, żeby nikt z niego nie spadł. W opisie pada słowo dachówka, a w wiejskich domach Galilei pokrycie bywało z belek, gałęzi i ubitej gliny. Tak czy inaczej ktoś musiał je otworzyć od góry, a potem załatać dziurę. Słowo opisujące to, na czym leżał chory, jest zdrobnieniem: małe łoże, bliżej noszy niż zwijanej maty. Sam chory nie odzywa się tu ani razu, całą jego potrzebę widać po tym, co robią inni. Zaraz potem uczeni pomyśleli o bluźnierstwie, bo winy odpuszczać mógł według nich tylko Bóg. Czyjaś wiara doniosła go tam, dokąd sam by nie dotarł.

W Twoim życiu

Bywają dni, kiedy ktoś obok ciebie sam nie dojdzie tam, gdzie mógłby dostać pomoc. Ktoś po operacji nie dotrze do przychodni ani do sklepu. Ktoś utknął ze sprawą w urzędzie i nie ma już siły dzwonić. Ktoś od dawna potrzebuje lekarza, rozmowy z księdzem albo grupy wsparcia i sam tam nie pójdzie. Pierwsza droga bywa zamknięta, jak drzwi zatkane tłumem. Jezus zobaczył wiarę tych, którzy nieśli, zanim chory zdążył otworzyć usta. Nie musisz nieść nikogo w pojedynkę, ale ktoś musi chwycić za róg noszy.

Dzisiejsze wyzwanie

Chwyć za róg noszy

  • 1Wybierz jedną osobę, która sama nie dotrze do pomocy: do lekarza, do urzędu, do księdza, na terapię albo po zakupy. Zrób dziś jeden konkretny krok, żeby pomóc jej tam dotrzeć: znajdź numer albo adres, umów termin, zaproponuj, że pójdziesz z nią albo będziesz obok, kiedy będzie dzwonić. Jeśli pierwsza droga okaże się zamknięta, poszukaj drugiej, a jeśli sam nie dasz rady, dobierz jeszcze jedną osobę.
  • 2Gdy nikogo takiego nie znasz, zapytaj w bloku, w parafii albo w pracy, kto w tym tygodniu potrzebuje podwiezienia albo odprowadzenia do lekarza, i zapisz się na jeden termin.
Modlitwa

Boże, są wokół mnie ludzie, którzy sami nie dojdą do pomocy, i czasem jestem jednym z nich. Pokaż mi dziś jedną taką osobę i pierwszy krok, który mogę zrobić. Kiedy jedna droga jest zamknięta, pomóż mi znaleźć drugą. I nie pozwól mi nieść tego samemu, jeśli możemy nieść razem. Amen.

Zdanie na dziś

Pomagam dziś komuś dotrzeć tam, dokąd sam by nie doszedł.

Najczęstsze pytania
Jak wyglądał dach, przez który go spuścili?

Był płaski i służył jak dodatkowa izba, a wchodziło się na niego od zewnątrz, po schodach albo po drabinie. Prawo nakazywało obudować dach nowego domu barierką, żeby nikt z niego nie spadł. W opisie pada słowo dachówka, a w wiejskich domach Galilei pokrycie bywało z belek, gałęzi i ubitej gliny. W jednym i drugim przypadku trzeba je było otworzyć od góry, a potem załatać dziurę.

Dlaczego mowa o wierze niosących, a nie chorego?

Bo w tym fragmencie chory nie odzywa się ani razu. Wszystko, co widać, robią ci, którzy go przynieśli i otworzyli pokrycie dachu. Słowo opisujące to, na czym leżał, jest zdrobnieniem: małe łoże, bliżej noszy niż zwijanej maty.

Co zrobić, jeśli nie mam auta ani pieniędzy?

Donieść kogoś do pomocy można też bez auta: znaleźć numer, umówić termin, zadzwonić razem z tą osobą albo odprowadzić ją pieszo. Jeśli sam nie dasz rady, dobierz drugą osobę. Tak zrobili tamci: nieśli razem.