Najpierw chleb i sen
“A sam poszedł na pustynię na jeden dzień drogi, a gdy tam doszedł, usiadł pod jałowcem i życzył sobie śmierci, mówiąc: Dosyć już, PANIE. Zabierz moją duszę, bo nie jestem lepszy od swoich ojców. Potem położył się i zasnął pod tym jałowcem. A wtedy Anioł dotknął go i powiedział mu: Wstań i jedz. A gdy spojrzał, oto przy jego głowie leżał placek pieczony na węgielkach i dzban wody. Jadł więc i pił, i znowu się położył. Anioł PANA wrócił ponownie, dotknął go i powiedział: Wstań i jedz, bo masz przed sobą daleką drogę. Wstał więc i jadł, i pił, i szedł dzięki mocy tego pokarmu czterdzieści dni i czterdzieści nocy aż do Horebu, góry Boga.”
— 1 Królewska 19,4-8 (UBG)
Kilka dni wcześniej ten prorok wygrał publiczny spór z prorokami Baala na Karmelu. Kazał ich potem stracić, a sam biegł przed królewskim rydwanem aż do Jizreel. Król powtórzył wszystko żonie, a ta przysięgła, że nazajutrz o tej porze on zginie. Z Jizreel do Beer-Szeby na południowym krańcu Judy jest około stu pięćdziesięciu kilometrów, czyli kilka dni marszu. Sługę zostawił w mieście, a dalej ruszył w pojedynkę. W hebrajskim tekście stoi rotem, pustynny krzew, a nie jałowiec. Na tamtym stepie był jednym z nielicznych, które dają cień. Hebrajski zwrot o tym placku mówi dosłownie o rozgrzanych kamieniach. Horeb to w Biblii druga nazwa góry Synaj. Dopiero tam, na końcu tej drogi, padło pytanie, po co przyszedł. Drugiego października kalendarz wspomina aniołów stróżów, a opieka wygląda tu bardzo zwyczajnie. Najpierw posiłek i sen, potem dopiero zadanie.
Często siły kończą się wcześniej niż dzień. Łatwo ci wtedy uznać, że to kwestia słabej wiary albo braku charakteru, a czasem to zwyczajnie ciało nie ma już sił. Jeden je obiad na stojąco, bo najpierw robota albo najpierw wszyscy inni. Drugi wychodzi przed świtem, do południa tylko kawa, a pierwszy porządny posiłek je dopiero po powrocie. Ktoś gotuje tylko dla siebie i szkoda mu zachodu. Ktoś inny zasypia po północy z telefonem i wstyd mu przyznać, że nie ma już siły. Jezus też siadał do jedzenia i kładł się spać, kiedy był zmęczony.
Zjedz spokojnie i zgaś ekrany
- 1Zjedz dziś jeden posiłek bez telefonu i bez ekranu, choćby krótki, byle na siedząco; jeśli zwykle jesz przy włączonym telewizorze, ten jeden zjedz w ciszy.
- 2Pół godziny przed tym, jak się położysz, zgaś ekrany i odłóż telefon na drugi koniec pokoju, ekranem do dołu; jeśli musisz mieć go w zasięgu ręki, zostaw go przy łóżku ekranem do dołu i już do niego nie zaglądaj.
Boże, jestem zmęczony bardziej, niż się do tego przyznaję. Nie proszę dziś o wielkie rzeczy. Proszę, żebym dziś spokojnie zjadł i spokojnie położył się spać. Zabierz ode mnie poczucie, że muszę ciągnąć bez przerwy. Bądź przy mnie także wtedy, gdy nic nie robię.
Dziś zjem posiłek na siedząco, bez telefonu, i zgaszę ekrany pół godziny przed snem.
Przed kim uciekał człowiek z tego fragmentu?
Przed królową Izebel. Po zwycięstwie nad prorokami Baala na Karmelu król powtórzył jej wszystko, a ona przysięgła, że nazajutrz o tej porze on zginie. Uszedł wtedy na południe, do Beer-Szeby na krańcu Judy, i tam zostawił sługę.
Co to za krzew, pod którym usiadł?
W hebrajskim tekście stoi rotem, krzew pustynny, a nie jałowiec, jak oddaje to polski przekład. Na tamtym stepie był jednym z nielicznych, które dają cień.
Dlaczego dostaje jedzenie, a nie polecenie?
Tekst tego nie tłumaczy, pokazuje kolejność. Najpierw sen, potem posiłek, potem znowu sen i drugi posiłek, a dopiero na końcu długiej drogi, pod Horebem, pada pytanie, po co tam przyszedł.