Zachowaj to, czego nie rozumiesz
“A rodzice, ujrzawszy go, zdziwili się. I powiedziała do niego jego matka: Synu, dlaczego nam to zrobiłeś? Oto twój ojciec i ja z bólem serca szukaliśmy ciebie. I powiedział do nich: Czemu mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że muszę być w tym, co należy do mego Ojca? Lecz oni nie zrozumieli tych słów, które im mówił. Wtedy poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu, i był im posłuszny. A jego matka zachowywała wszystkie te słowa w swoim sercu.”
— Łukasza 2,48-51 (UBG)
Ta rodzina co roku szła na Paschę do Jerozolimy. Z Nazaretu do miasta było kilka dni pieszej drogi. Szło się grupami: krewni i znajomi w jednym pochodzie. Chłopiec miał wtedy dwanaście lat. Rodzice zauważyli jego brak po całym dniu marszu. Znaleźli go dopiero po trzech dniach, w świątyni: siedział wśród nauczycieli, słuchał i zadawał pytania. Czasownik, którym Łukasz opisuje to, co robiła jego matka, znaczył przechowywać. Tak odkłada się rzecz cenną, żeby nie przepadła. Z rozumieniem nie miał nic wspólnego. Łukasz dodaje potem, że chłopiec wzrastał w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi. Dalej milczy o nim aż do czasu, gdy był dorosłym mężczyzną. Można coś zachować, zanim się to zrozumie.
Są sprawy, których nikt ci nie wytłumaczy. Jeden wciąż czeka na wynik badania. Drugiemu czyjaś decyzja pokrzyżowała plany. A u kogoś jeszcze pieniądze, które skończyły się w najgorszym momencie, albo dzień, który od miesięcy wygląda tak samo i nic z niego nie zostaje. Najtrudniejsze nie jest to, że boli, tylko że nie wiadomo po co. Zwykle szukasz wyjaśnienia na siłę albo machasz ręką, a czasem nie masz siły nawet na to. Można inaczej: zostawić taką sprawę przy sobie i jej nie wyrzucać.
Dziesięć minut i jedno zdanie
- 1Kiedy dziś pierwszy raz zostaniesz sam na sam ze sobą, odłóż na dziesięć minut to, czym się zajmujesz, i powiedz na głos jedno zdanie o sprawie z dzisiaj, której nie rozumiesz. Nie dodawaj do niego wyjaśnienia. Jeśli nie jesteś sam, powiedz to szeptem albo zapisz w jednym zdaniu i przeczytaj po cichu; ważne, żeby zdanie wyszło z ciebie w całości. Jeśli dziś nie masz dziesięciu minut, wystarczy tyle, ile trwa to zdanie i cisza po nim.
- 2Jeśli żadna dzisiejsza sprawa nie przychodzi ci do głowy, weź tę, która wraca do ciebie od miesięcy, i zrób z nią to samo.
Boże, jest dziś sprawa, której nie rozumiem. Nie proszę Cię teraz o wyjaśnienie. Proszę, żebym jej nie odrzucił i nie udawał, że jej nie ma. Pomóż mi zostawić ją przy Tobie na dzisiaj. Jeśli mam ją kiedyś zrozumieć, zrozumiem. A jeśli nie, chcę przy Tobie zostać tak czy tak.
Dziś mówię na głos to, czego nie rozumiem, i nie dorabiam do tego wyjaśnienia.
Ile lat miał Jezus w tej scenie?
Dwanaście. Łukasz podaje ten wiek tuż przed tymi zdaniami, przy dorocznej drodze rodziny na Paschę do Jerozolimy.
Dlaczego rodzice zorientowali się dopiero po dniu drogi?
Szli w grupie krewnych i znajomych i tam go najpierw szukali. Łukasz pisze, że znaleźli go dopiero po trzech dniach, w świątyni, gdzie siedział wśród nauczycieli, słuchał i zadawał pytania.
Co znaczy, że matka zachowywała te słowa w sercu?
Czasownik opisuje przechowywanie czegoś cennego, żeby nie przepadło. Nie mówi o rozumieniu, bo Łukasz zaznacza wprost, że rodzice tych słów nie zrozumieli.