Gdyby noga powiedziała
“Ciało bowiem nie jest jednym członkiem, ale wieloma. Gdyby noga powiedziała: Ponieważ nie jestem ręką, nie należę do ciała, czy dlatego nie należy do ciała? A gdyby ucho powiedziało: Ponieważ nie jestem okiem, nie należę do ciała, czy dlatego nie należy do ciała? Gdyby całe ciało było okiem, gdzież byłby słuch? A gdyby całe było słuchem, gdzież powonienie? Lecz Bóg umieścił członki w ciele, każdy z nich tak, jak chciał. Gdyby wszystkie były jednym członkiem, gdzież byłoby ciało? Tymczasem wiele jest członków, lecz jedno ciało. Nie może więc oko powiedzieć ręce: Nie potrzebuję ciebie.”
— 1 Koryntian 12,14-21 (UBG)
Paweł pisał to do młodej wspólnoty w Koryncie, jakieś dwadzieścia pięć lat po śmierci Jezusa. Korynt był portowym miastem w Grecji, pełnym kupców, wyzwoleńców i niewolników. We wspólnocie zaczęły się spory o to, czyj dar jest ważniejszy. Najbardziej ceniono mówienie obcymi językami, bo robiło największe wrażenie. Kto tego nie umiał, sam uznawał siebie za zbędnego. Wcześniej w tym samym liście dostali naganę za wspólne kolacje: bogaci jedli swoje, a biedni wstawali głodni. Porównanie ludzkiej społeczności do organizmu nie było wtedy niczym nowym. Rzymski senator uspokoił kiedyś zbuntowany lud bajką o brzuchu i kończynach. Chodziło o to, żeby słabsi wrócili do posłuszeństwa i siedzieli cicho. Paweł odwraca ten obraz i broni nim tych, którzy uznali siebie za niepotrzebnych. Nie ty decydujesz, czy tu pasujesz, tylko Ten, kto cię tu postawił.
Prawie każdy ma obok siebie kogoś, kto robi to samo lepiej. Ktoś inny ogarnia dom, ktoś inny mówi przy ludziach, a w pracy jesteś tylko imieniem na liście. Albo odwrotnie: robisz najwięcej, a czujesz, że to nic nie znaczy. A może nikt już o nic cię nie prosi i sam się pytasz, po co jeszcze tu jesteś. Zwykle nikt cię nie odsuwa, tylko sam robisz krok w tył. Nie wybrałeś sobie ani tego, co potrafisz, ani ludzi wokół siebie. Postawił cię tu Bóg i nie zrobił tego przez pomyłkę.
Daj to, co masz pod ręką
- 1Wybierz dziś jedną osobę i zrób dla niej to, co umiesz, bez czekania, aż poprosi: ugotuj obiad, napraw to, co leży od miesięcy, wysłuchaj jej do końca albo zawieź ją tam, gdzie musi dotrzeć. Nie tłumacz się, że to drobiazg.
- 2Jeśli dziś nie masz komu ugotować ani czego naprawić, zadzwoń do jednej osoby i zrób przez telefon to, co umiesz: wysłuchaj jej do końca albo pomóż coś załatwić. Możesz też napisać jej, czego dzięki niej u was nie brakuje.
Boże, często patrzę na innych i myślę, że mnie tu nie trzeba. To Ty postawiłeś mnie wśród tych ludzi, w mojej rodzinie i w mojej okolicy. Nie chcę się odsuwać tylko dlatego, że ktoś obok robi coś lepiej ode mnie. Pokaż mi dziś jedną osobę, której mogę się przydać tym, co mam. Pomóż mi to zrobić bez wstydu i bez tłumaczenia, że to niewiele.
Bóg postawił mnie wśród tych ludzi, więc dziś dam im to, co umiem.
Do kogo Paweł napisał słowa z 1 Kor 12,14-21?
Do młodej wspólnoty w Koryncie, portowym mieście w Grecji, jakieś dwadzieścia pięć lat po śmierci Jezusa. Kłócili się tam o to, czyj dar jest ważniejszy, a najbardziej cenili mówienie obcymi językami, bo robiło największe wrażenie.
Skąd wziął się obraz ciała i jego części?
Był to wtedy znany chwyt polityczny. Rzymski senator uspokoił zbuntowany lud bajką o brzuchu i kończynach, żeby słabsi wrócili do posłuszeństwa. Paweł odwraca sens tego obrazu i broni nim tych, którzy uznali siebie za niepotrzebnych.
Czy te słowa są tylko dla tych, którzy czują się zbędni?
Nie. Werset 18 mówi, że każdą część umieścił Bóg tak, jak chciał, a werset 21, że oko nie może powiedzieć ręce: „Nie potrzebuję ciebie”. Nikt więc nie może ani sam się odsunąć, ani odsunąć drugiego.