Koszt, którego nie widać
“A siedząc naprzeciw skarbony, Jezus przypatrywał się, jak ludzie wrzucali do niej pieniądze. Wielu bogaczy wrzucało wiele. Przyszła też pewna uboga wdowa i wrzuciła dwie drobne monety, czyli kwartnik. Wtedy zawołał swoich uczniów i powiedział im: Zaprawdę powiadam wam, że ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy, którzy wrzucali do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało, ale ona ze swego ubóstwa wrzuciła wszystko, co miała, całe swoje utrzymanie.”
— Marka 12,41-44 (UBG)
W tamtej świątyni stało trzynaście skarbon z otworem w kształcie trąby. Każda była podpisana na inny cel, a wrzucało się na oczach innych ludzi. Najdrobniejszy pieniądz w obiegu nazywał się lepton. Na dniówkę zwykłego robotnika składało się sto dwadzieścia osiem takich sztuk. Kobieta po śmierci męża nie dziedziczyła po nim majątku. Przechodził on na synów albo braci, a jej zostawało utrzymanie i suma zapisana w umowie ślubnej. Chwilę wcześniej Jezus ostrzegał przed pobożnymi ludźmi, którzy takie kobiety potrafili pozbawić domu. Zaraz potem zapowiedział, że z tej świątyni nie zostanie kamień na kamieniu. Runęła czterdzieści lat później. Dla Boga liczy się nie wielkość daru, tylko to, ile kosztował.
Każdy z nas daje z czegoś, czego sam ma za mało. Może brakuje ci czasu, sił albo zdrowia, a może pieniędzy. Wtedy wydaje ci się, że to za mało, żeby się liczyło. Łatwo odpuścić albo dać tak, żeby ktoś zauważył ten koszt. A jeśli nie masz komu go pokazać, liczysz go sam w głowie. Jezus widzi ten koszt, którego nikt inny nie widzi. Więc nie czekaj, aż będziesz miał więcej.
Bez westchnienia
- 1Nazwij jedną rzecz, której dziś masz za mało: czas, siły, zdrowie, pieniądze albo ciszę. Oddaj z niej kawałek jednej osobie, zanim usiądziesz do tego, na co jeszcze dziś czekasz. Najmniej: kwadrans pełnej uwagi, bez zerkania na telefon. Nikomu nie mów, z czego zrezygnowałeś, i nie wzdychaj przy tym.
- 2Jeśli dziś nie masz nikogo obok siebie, daj ten kwadrans przez telefon: zadzwoń do jednej osoby i tylko słuchaj, nie robiąc przy tym nic innego.
Panie Jezu, Ty widzisz to, czego przy moim dawaniu nikt nie widzi. Wiesz, ile mam dziś czasu i ile sił mi zostało. Chcę dziś oddać komuś kawałek tego, czego sam mam za mało. Pomóż mi wybrać tę osobę i nie odkładać tego na później. Zamknij mi usta, kiedy zechcę powiedzieć, ile mnie to kosztowało. Amen.
Dam dziś z tego, czego sam mam za mało, i nie powiem, ile mnie to kosztowało.
Ile znaczyły wtedy te dwie monety?
Lepton był najdrobniejszym pieniądzem w obiegu, a na dniówkę zwykłego robotnika składało się sto dwadzieścia osiem takich sztuk. Dar tej kobiety to ułamek jednego dnia pracy.
Dlaczego kobieta bez męża była wtedy tak bezbronna?
Po śmierci męża majątek przechodził na jego synów albo braci, a nie na nią, więc żyła z tego, co dorzucili krewni albo obcy ludzie. Chwilę wcześniej Jezus ostrzegał przed pobożnymi ludźmi, którzy takie kobiety potrafili pozbawić domu.
Co, jeśli dziś nie mam ani czasu, ani pieniędzy?
Dawaniem jest też kwadrans pełnej uwagi albo zrobienie po cichu czegoś, co należało do kogoś innego. Liczy się koszt, a nie wielkość daru.