Brał je na ręce
“I przynoszono do niego dzieci, aby ich dotknął, ale uczniowie gromili tych, którzy je przynosili. Gdy Jezus to zobaczył, oburzył się i powiedział do nich: Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie i nie zabraniajcie im. Do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, nie wejdzie do niego. I brał je na ręce, a kładąc na nie ręce, błogosławił je.”
— Marka 10,13-16 (UBG)
Ludzie przynosili do Jezusa dzieci, żeby ich dotknął. Uczniowie ostro odprawiali tych, którzy je przynosili. Tekst nie mówi, dlaczego to robili. Jezus to zobaczył i oburzył się na własnych uczniów. Kazał puścić dzieci do siebie i nie zabraniać im przychodzić. Powiedział, że do takich jak one należy królestwo Boże. Potem zrobił więcej, niż ktokolwiek prosił. Brał dzieci na ręce, kładł na nie ręce i błogosławił je.
Dziecko rzadko przychodzi w wygodnej chwili. Może niesie ci po raz piąty ten sam rysunek. A ty akurat odpisujesz na wiadomość z pracy. Mówisz „nie teraz” i nawet nie podnosisz oczu. Zwykle nie ma w tym złej woli, tylko zmęczenie. Ale dziecko słyszy wtedy, że przeszkadza. Tak samo uczniowie odsyłali dzieci od Jezusa, a On się na nich oburzył.
Nie odsyłaj dziecka
- 1Kiedy dziś przyjdzie do ciebie dziecko w niewygodnej chwili, odłóż telefon albo to, co robisz, i przez dwie minuty zajmij się tylko nim. Jeśli naprawdę nie możesz, spójrz na nie i powiedz, kiedy przyjdziesz.
- 2Jeśli nie masz dziś obok siebie dziecka, a czyjeś marudzi w sklepie albo w autobusie, nie patrz z wyrzutem. Uśmiechnij się do jego mamy albo taty.
Panie Jezu, Ty nie odesłałeś dzieci, które do Ciebie przyniesiono. Wiesz, jak często mówię „nie teraz”, zanim w ogóle spojrzę. Pomóż mi dziś zauważyć dziecko, które do mnie przyjdzie. Daj mi siłę, żeby odłożyć swoje sprawy i naprawdę na nie popatrzeć. Pobłogosław dzieci, które znam, i ich rodziców. Amen.
Kiedy dziecko dziś do mnie przyjdzie, odłożę to, co robię.
Na kogo Jezus się tu gniewa?
Na własnych uczniów. Odsuwali od Niego dzieci, a On nazywa to zabranianiem.
Dlaczego uczniowie odsyłali dzieci?
Tekst tego nie mówi. Mówi tylko, że Jezus się na to oburzył i kazał je przepuścić.
Co On właściwie robi?
Bierze je na ręce, kładzie na nie ręce i błogosławi. Scena kończy się dotykiem, a nie pouczeniem.