Przyjaciel o północy
“I powiedział do nich: Któż z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby; Mój przyjaciel bowiem przyszedł do mnie z drogi, a nie mam mu co podać? A on z wewnątrz odpowie: Nie naprzykrzaj mi się. Drzwi są już zamknięte i moje dzieci są ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać ci. Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał mu dlatego, że jest jego przyjacielem, jednak z powodu jego natarczywości wstanie i da mu, ile potrzebuje. I ja wam mówię: Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie, pukajcie, a będzie wam otworzone.”
— Łukasza 11,5-10 (UBG)
Ten, kto puka, nie prosi dla siebie. Przyszedł do niego ktoś z drogi, a on nie ma co postawić na stole. Greckie słowo, które UBG tłumaczy jako natarczywość, znaczy dosłownie bezwstyd. Temu człowiekowi przestało zależeć, jak wygląda. Łatwo odczytać tę scenę tak, jakby Boga trzeba było zamęczyć, a to nie jest ten wywód. Jezus idzie od gorszego przypadku do lepszego. Skoro wstaje nawet zirytowany sąsiad, to Ojciec nie jest tym, kogo trzeba przekonywać.
Są sprawy, o które ludzie przestają się modlić, bo trwa to za długo. Niektóre prośby powtarza się tyle razy, że w końcu zaczyna być wstyd. Człowiek z tej opowieści też się ośmieszał. To właśnie jego Jezus stawia za przykład.
Poproś jeszcze raz o to stare
- 1Nazwij prośbę, której odpuściłeś, bo prosiłeś już zbyt wiele razy.
- 2Poproś o nią dziś jeszcze raz, na głos, zwykłymi słowami.
Boże, przestałem Cię prosić o pewne rzeczy, bo zmęczyło mnie słuchanie samego siebie. Dziś proszę znowu. To jest ta jedna, którą ciągle odkładam. Proszę, nie pozwól mi pomylić Twojego milczenia z odmową.
Mogę poprosić jeszcze raz i nie muszę się tego wstydzić.
Czy śpiący sąsiad to obraz Boga?
Nie. Jezus idzie od gorszego przypadku do lepszego. Skoro wstaje niechętny sąsiad, to Ojciec nie jest tym niechętnym.
Co znaczy tu natarczywość?
Greckie słowo opisuje kogoś, komu przestało zależeć, jak wygląda. Puka dalej, bo w domu czeka gość.
Dla kogo on prosi?
Nie dla siebie. Do jego domu przyszedł ktoś z drogi, a on nie ma co podać.