Gorliwie starać się żyć spokojnie
“I gorliwie starali się żyć spokojnie, dbać o swoje sprawy i pracować własnymi rękami, jak wam nakazaliśmy; Abyście uczciwie postępowali wobec tych, którzy są na zewnątrz, i w niczym nie mieli niedostatku.”
— 1 Tesaloniczan 4,11-12 (UBG)
Paweł zestawia dwie rzeczy, które zwykle do siebie nie pasują. Gorliwość to coś, co widać. Spokojne życie to coś, czego nie widać. Pisał do młodego kościoła, który spodziewał się rychłego końca świata, i część ludzi przestała przez to pracować. Jego polecenie jest nieefektowne: rób swoje, dbaj o swoje sprawy, nie bądź dla nikogo ciężarem.
Kto płaci rachunek, gdy ktoś odpuszcza swoje obowiązki? Paweł pisze to do ludzi, którzy przestali pracować, bo uznali, że świat i tak zaraz się skończy. Utrzymywał ich wtedy ktoś inny. Bywa, że człowiek ma dobry powód, żeby odpuścić, a płaci za to ktoś obok. Paweł nie sprawdza, czy powód był dobry.
Zrób poniedziałek porządnie
- 1Wybierz najmniej ciekawe zadanie, jakie masz dziś przed sobą, i zrób je dokładnie zamiast szybko.
- 2Dokończ dziś jedną rzecz, którą ktoś inny musiałby po tobie poprawić.
Boże, większości tego, co dziś zrobię, nikt nie zauważy. Chciałbym, żeby to mimo wszystko miało znaczenie. Proszę, pomóż mi zrobić to porządnie, a nie prędko. I nie pozwól mi zostawić po sobie roboty dla kogoś innego.
Mogę dziś dokończyć swoją część.
Dlaczego Paweł łączy gorliwość ze spokojem?
Te dwa słowa celowo ciągną w przeciwne strony. Przekierowuje pragnienie uznania na zwykłą pracę.
Jaki był problem w Tesalonice?
Część wierzących przestała pracować, najwyraźniej oczekując rychłego końca. Paweł każe im wrócić do własnych rąk.
Czy to jest sprzeciw wobec ambicji?
Nie. Paweł zostawia to słowo i zmienia tylko to, na co ono wskazuje.