Człowiek wracający z pola
“I przymusili przechodzącego obok niejakiego Szymona z Cyreny, który szedł z pola, ojca Aleksandra i Rufusa, aby niósł jego krzyż.”
— Marka 15,21 (UBG)
Szymon szedł z pola do miasta i nie miał z tą sprawą nic wspólnego. Żołnierze mogli zmusić przechodnia do niesienia ciężaru i tak zrobili. Marek podaje imiona jego dwóch synów, co w tak krótkim zdaniu jest dziwne. Najpewniej dlatego, że pierwsi czytelnicy znali Aleksandra i Rufusa osobiście. Czyli najgorsze przerwanie dnia w życiu Szymona jest zarazem powodem, dla którego ktokolwiek pamięta jego imię.
Kiedy ktoś zachoruje albo odejdzie, robota spada na tego, kto stoi najbliżej. Tak człowiek zostaje wciągnięty w coś, co nigdy nie było jego. Szymon się nie zgłosił i nikt mu w tym tekście nie dziękuje. To, co wtedy zrobił, i tak zostało zapisane.
Zrób coś, czego ci nikt nie przydzielił
- 1Znajdź dziś jedną robotę, która nie jest twoja i której nikt przy tobie nie zauważy.
- 2Zrób ją i nikomu o tym nie mów.
Panie, nie lubię, gdy wciąga mnie coś, czego nie wybrałem. Dziś niosę rzecz, która nie jest moja. Proszę, daj mi tyle cierpliwości, żebym poniósł to porządnie. I pomóż mi zrobić to bez potrzeby, żeby ktoś zobaczył.
Robota, której nikt nie widzi, też się liczy.
Dlaczego Marek podaje imiona synów Szymona?
Najpewniej dlatego, że pierwsi czytelnicy znali Aleksandra i Rufusa. Ten szczegół brzmi jak wskazówka, kogo można zapytać.
Czy Szymon miał wybór?
Nie. Żołnierze mogli zmusić przechodnia do niesienia ciężaru, a tekst mówi wprost, że go przymusili.
Dlaczego ta karta wypada w piątek?
Piątek to dzień pamięci o męce. Ten werset jest jedynym miejscem, w którym krzyż niesie ktoś inny.