Wezwany po imieniu
“Nie bój się, bo cię odkupiłem; wezwałem cię po imieniu, jesteś mój. Gdy przejdziesz przez wody, będę z tobą, i przez rzeki – nie zatopią cię.”
— Izajasza 43,1-2 (UBG)
Bóg mówi to przez Izajasza do ludu na wygnaniu – daleko od domu, w strachu. Nie mówi: „nie masz się czego bać”. Mówi coś mocniejszego: już zrobiłem dla ciebie trzy rzeczy. Odkupiłem cię (wykupiłem z powrotem). Wezwałem cię po imieniu (nie jesteś anonimowy). Jesteś mój (należysz do Mnie). Potem obietnica: kiedy – nie „jeśli” – będziesz przechodził przez wody i rzeki, będę z tobą. Powódź nie zatrzyma się. Ale cię nie porwie.
Jest czwartek. Do tej pory tydzień pewnie pokazał ci coś trudnego – termin, zdrowie, rysa w relacji. Ten werset to nie pocieszenie. Bóg nie mówi „wyluzuj”. Mówi: już cię wykupiłem. Już znam twoje imię. Już jesteś mój. Strach chce ci wmówić, że jesteś sam i nikt nie nadchodzi. Bóg odpowiada: nie jesteś sam. Woda się podniesie. Będę w niej z tobą.
Powtórz to Bogu
- 1Wybierz jedną rzecz, której się teraz boisz – nazwij ją.
- 2Powiedz na głos: „Bóg wezwał mnie po imieniu. Jestem Jego. Ta woda mnie nie porwie”. Powtórz dwa razy.
Ojcze, wzywasz mnie po imieniu. Jestem Twój. Strach mówi, że jestem sam, ale Ty obiecałeś być ze mną w wodzie. Ufam Ci dzisiaj.
Przez jaką wodę przechodzisz teraz – i gdzie Bóg chce cię w niej spotkać?